Co tam w argentyńskiej trawie piszczy? – Czyli o aktualnej sytuacji politycznej Argentyny


W ostatnim wpisie zapoznałam was z ustrojem politycznym Republiki Argentyny. Poprzedni tekst można uznać za swoiste preludium przed dzisiejszym, który z mojego punktu widzenia, będzie znaczniej interesujący. Zatem, chciałabym przybliżyć wam informacje na temat kształtowania się współczesnej argentyńskiej areny politycznej.

Drogą przypomnienia, w Argentynie mamy do czynienia z systemem prezydenckim, co oznacza, że prezydent jest zarówno głową państwa, jak i faktycznym szefem rządu. Mimo, że istnieje urząd szefa gabinetu, to tak naprawdę prezydent nadaje kierunek działaniom politycznym w Argentynie. Wobec tego najważniejszymi wyborami są oczywiście te prezydenckie. Ostatnie miały miejsce 27 października 2019 roku i wygrał je Alberto Fernández – kandydat reprezentujący koalicję ugrupowań centrolewicowych i lewicowych o nazwie „Front na rzecz Zwycięstwa” (z hiszp. FPV – „Frente a la Victoria”). Do tej formacji przynależy najważniejsze ugrupowanie po lewej stronie areny politycznej, postperonistyczna Partia Justycjalistyczna (z hiszp. - Partido Justicialista). Działa ona od 1946 roku i została założona przez słynnego, populistycznego prezydenta Argentyny, Juana Peróna. Jej początki są ściśle związane z klasą robotniczą, skupioną w licznych związkach zawodowych. Założenia partii opierają się na idei justycjalizmu, czyli sprawiedliwości społecznej oraz nacjonalizmu, dążeniu ku utworzeniu „Wielkiej Argentyny”. Na podstawie poczynań Juana Peróna powstała doktryna peronizmu. Można rzecz, że obecny prezydent Argentyny jest nośnikiem tzw. „neoperonizmu”. Nie da się ukryć związków poczynań politycznych Fernándeza z ideami samego męża słynnej „Evity”. Evita, dokładnie Eva Perón, była żoną Juana Peróna, która cieszyła się niezwykłą popularnością wśród Argentyńczyków. Jednak postać małżonki Peróna jest na tyle ciekawa, że należałoby poświęcić jej oddzielny wpis. Kończąc dygresję, chciałabym kontynuować wypowiedź na temat obecnego argentyńskiego życia politycznego. 
Kim jest zatem obecna głowa państwa Argentyny?


Alberto Fernández jest pochodzącym z Buenos Aires prawnikiem, wykładowcą akademickim. Swoją przygodę w polityce zaczął na początku lat 2000, kiedy ówczesny prezydent, Néstor Kirschner powołał go na stanowisko szefa jego gabinetu. Później, za prezydentury obecnej wiceprezydentki, Cristiny Fernández de Kirschner, przez rok także pełnił tę funkcję. Ubiegłoroczne wybory wygrał w pierwszej turze z neoliberalnym, ubiegającym się o reelekcję, Mauriciem Macrim. 


Mauricio Macri
Czym faktycznie Alberto Fernandez przekonał do siebie argentyńskich obywateli?

Pobudek może być wiele, lecz tą najważniejszą jest bunt Argentyńczyków wobec reform wolnorynkowych poprzedniego prezydenta, które nie przyniosły oczekiwanych przez nich rezultatów. Do porażki centroprawicowców przyczyniły się także pogłębiające się bezrobocie oraz rosnąca inflacja. Reprezentujący socjaldemokratów Alberto Fernández obiecał walkę z tymi problemami. Jego głównym założeniem wyborczym było zaprzestanie ubóstwa wśród Argentyńczyków. Jako przedstawiciel neoperonizmu, podczas kampanii wyborczej zapowiedział wprowadzenie wielu reform prospołecznych. Wyniki wyborów jasno pokazały, że argentyńskie społeczeństwo postanowiło powierzyć władzę prawnikowi z Buenos Aires, pomimo że podczas kampanii „straszono” powrotem do Kirschnerowskich rządów. Nie sposób tutaj nie wspomnieć o tym, że małżeństwo Kirschnerów jest oskarżane o „skorumpowanie Argentyny” a na obecnej pani wiceprezydent ciążą zarzuty o współudział w przestępstwach korupcyjnych. Mówi się, że broni ją tylko immunitet, który posiada z racji sprawowania funkcji senatora w wyższej izbie argentyńskiego parlamentu.
Cristina Fernandez de Kirchner
Sprzeciw wobec rządów Mauriciego Macriego okazał się jednak silniejszy niż perspektywa powrotu skandali korupcyjnych w wydaniu byłej prezydent. Można było zauważyć zmianę narracji kampanii wyborczej z 2019 roku. Kontrowersje związane z korupcją i malwersacjami poszły w eter, na poczet skupienia się na rzeczywistych problemach przeciętnych obywateli Argentyny. Ponadto Fernández otrzymał duże poparcie ze strony kobiet z zyskujących na coraz większej popularności ruchów feministycznych. Kreując się na postępowego polityka, postanowił obrać za jeden ze swoich priorytetowych celów legalizację aborcji. Na chwilę obecną w Argentynie obowiązuje jedno z najbardziej restrykcyjnych praw dotyczących zabiegu przerywania ciąży. Podobnie jak w Polsce jest ona dopuszczalna w trzech przypadkach: ciąży powstałej z wyniki gwałtu, w sytuacji zagrożenia życia matki oraz z powodu nieodwracalnych wad płodu. Argentynki coraz prężnej zaczęły walczyć o swoje prawo o decydowaniu o sobie. Fale protestów kobiet nasiliły także bierność rządzących wobec wzrastającej przemocy wobec kobiet. Statystki pokazują, że średnio co 23 godziny w Argentynie ginie kobieta z powodu „bycia kobietą”! W języku hiszpańskim istnieje oddzielne słowo określające tego typu zbrodnię (z hiszp. Femicidio). Osobiście uważam, że ten aspekt życia społecznego, w dużej mierze, przyczynił się do zwycięstwa centrolewicowej koalicji, Frontu na rzecz Zwycięstwa, zaś porażki koalicji centroprawicowej „Razem dla zmiany” (z hiszp. Juntos por el Cambio). 

Logo centroprawicowej koalicji
 "Razem dla zmiany"
Logo centrolewicowej koalicji
"Front na rzecz Zwycięstwa"








Obecnie funkcję głównej partii opozycyjnej pełni Propozycja Republikańska( z hiszp. Propuesta Republicana). W porównaniu do Partii Justycjalistycznej jest to znacznie młodsze ugrupowanie. Powstało ono głównie z inicjatywy przedsiębiorcy, byłego burmistrza Buenos Aires i prezydenta w latach 2015-2019, wcześniej wspomnianego Mauriciego Macriego. Lecz, w przypadku Argentyny nie można mówić o zastosowaniu modelu systemu bipartyjnego. W prawdzie, władze sprawują tam koalicję składające się z kilkunastu (!) partii politycznych. Jednak, jak to sytuacja ma się w większości państw na świecie, istnieje podział na „prawicę oraz lewicę”, z czego ta druga  zdecydowanie częściej uzyskiwała poparcie ze strony Argentyńczyków. W 2015 roku, w II turze wyborów prezydenckich postanowili „skręcić na prawą stronę” po to, by już po 4 latach oddać ją w ręce przedstawicieli lewicowych idei.
 Na podstawie wydarzeń politycznych z ostatnich 20 lat można jasno stwierdzić, że wśród argentyńskich obywateli zakorzeniona jest myśl socjaldemokratyczna. Faktycznie, zauważa się to także w skali całego południowoamerykańskiego kontynentu. Wpływ na to może mieć mentalność mieszkańców Ameryki Łacińskiej, którzy stale dążą do ustanowienia sprawiedliwości społecznej oraz godnych warunków życia. W ten sposób domagają się pomocy ze strony rządzących, obawiając się zagrożeń czyhających ze strony kapitalizmu. Chcą również czuć się bezpieczni i chronieni poprzez instytucję jaką jest państwo. Czy słusznie? 
Jest to kwestia skłaniająca do wielu myśli oraz refleksji. Osobiście uważam, że mimo fali protestów jakie dotknęły w ubiegłym roku Amerykę Południową, społeczeństwo nadal nie jest wystarczająco gotowe na prawdziwe zmiany. Może to wynikać z nikłego zaufania do polityków, którzy zarówno z prawicy, jak i z lewicy, są pogrążeni w liczne skandale korupcyjne oraz obyczajowe. Możliwe też, że przyczyna tkwi w kryzysie demokracji, która zdaniem coraz większej części społeczeństwa, najzwyczajniej w tym regionie świata się nie sprawdza. Niestety południowoamerykańscy mieszkańcy muszą często stawać przed wyborem niczym „między Scyllą a Charybdą”. Zostaje tylko żyć z nadzieją, że w przyszłości przyjdzie im wybrać rządzących, którzy faktycznie będą chcieli działać w ich interesie a nie we własnym.
Ja natomiast mam nadzieję, że chociaż w jakimś stopniu zainteresowałam was tematem współczesnej, argentyńskiej areny politycznej. Może po lekturze wpisu sięgniecie po więcej informacji. J

                                                                                                                                                         Justyna Smoleń 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wokół systemu politycznego Republiki Argentyny

Gust kulinarny Ameryki Południowej

Yerba Mate czyli wielka moc w małym listku