O życiu w najdzikszych rejonach Ameryki Południowej
Żeby poznać kontynent dokładnie należy zagłębić się w jego serce oraz historie ludzi którzy go tworzą/ utworzyli. O przyrodniczej dzikiej stronie Ameryki Łacińskiej pisałem kilka artykułów wcześniej. Teraz postanowiłem sprawdzić jacy ludzie żyją w tych najdzikszych zakątkach i jak dają sobie radę z przetrwaniem.Tamtejsze plemiona są bardzo silnie związane ze swoją tradycją, historią czy kulturą i mimo odłączenia od cywilizacji (braku dostępu do internetu, zasięgu telefonicznego czy nawet po prostu sklepów spożywczych) są w stanie żyć własnym trybem. Globalizacje uznają za jedno z największych zagrożeń egzystencjalnych.
| Indianin Achuar z dmuchawką |
ACHUAR
Aczuar (poprawna wymowa przez "cz") to pierwsza indiańska grupa kulturowo-językowa, o której chcę opowiedzieć. Indianie Achuar zamieszkują rejony dorzecza rzek Pastaza i Morona, czyli wschodnią/ południowo- wschodnią część Ekwadoru przy granicy z Peru. Obecnie szacuje się rozmiar tej grupy na ok 5500 osób. Zarówno w przeszłości jak i obecnie zajmowali się uprawami, łowiectwem oraz rybołówstwem.
Achuarowie są jedną z niewielu grup rdzennych Ameryki Południowej, które po dziś dzień zachowują swoją kulturę. Jak możecie się domyślać od zawsze zamieszkiwali odległe rejony lasów tropikalnych. Ale jak w ogóle wyglądają ich domostwa? Fragment takiego domu możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Każdy z domów z reguły jest bardzo rozległy. Jego rozmiar odpowiada pozycji zajmowanej w społeczności - mężczyzna w ten sposób chce pokazać swój stan posiadania, pozycję i dobrobyt, żeby zostać uznanym za tzw. juunta. Dawniej duże przestrzenie były potrzebne by ukryć i łatwiej ochronić całą rodzinę przed najeźdźcami. Poza tym dla plemienia ważne są również duże ogrody. Z jednej strony dlatego, że dzięki nim można łatwiej wyżywić rodzinę. Druga strona jest bardziej metafizyczna - Kobiety nawiązują tam więź poprzez śpiewy z bóstwem ogrodów zwanym Nunkui. Ponadto to także miejsce, w którym kobiety rodzą dzieci. Dla domów charakterystyczne są strome i wysokie dachy z liści palmowych, ściany są opcjonalne. Często mieszkańcy zadowalają się tylko palami podtrzymującymi dach. Indianie Achuar żyją w małych rozproszonych grupach, ograniczonych do kilkunastu domostw, gdzie wszyscy dobrze się znają i nie muszą się oddzielać. Dom ma pełnić funkcje ochronną (przed deszczem lub dzikimi zwierzętami), ewentualnie reprezentacyjną a nie budować sferę prywatności. Podział na strefę prywatną i publiczną istnieje już natomiast wewnątrz domostw. Sfery publicznej nie mogą opuszczać goście płci męskiej. Umeblowanie to głównie łóżka wykonane z drewnianych albo bambusowych platform.
Wiemy już jak mieszkają Indianie Achuar. A co jedzą?
Ich "sklepami spożywczymi" są oczywiście las i rzeka. Najpopularniejszym przysmakiem jest po prostu upolowana zdobycz zalana wodą i ugotowana. Zupę zagryza się gotowanymi bananami lub maniokiem. Bardzo ciekawą potrawą jest palmito, czyli jadalna część palmy, którą pozyskuje się po jej ścięciu. Można ją jeść na surowo albo miesza się ją z potrawami zawiniętymi w liście, dorzuca do tego mięso/ ryby , związuje lianą i wrzuca w żar ogniska. By złowić ryby Indianie Achuar używają wnętrzności zwierząt a w ptaki celują z tzw. dmuchawek (Pierwsze zdjęcie w artykule). Są one zrobione z cienkiego pnia palmy, wydrążone w środku i pokryte żywicą. Z łodyg palm strugają strzały. Wspomnę jeszcze o bardzo charakterystycznym napoju Indian Achuar, czyli o tzw. czicze, czyli napoju z przeżuwanego manioku.
INDIANIE GUARANI
![]() |
| Przedstawiciel plemienia Guarani |
Czy mieszkania różnią się od mieszkań przedstawicieli innych plemion? Jak najbardziej!.
Dawniej podobnie jak u Achuarów były to zazwyczaj duże domostwa (do 150m długości, 15m szerokości i ponad 3 metry wysokości) jednak sposób ich zamieszkiwania już się różnił. Achuarowie jak pisałem wcześniej żyli i nadal żyją w rozproszonych domostwach (różne rodziny). U Guarani w jednym domu mogło mieszkać nawet 30 rodzin. Od środka drewniane słupy rozdzielały od siebie poszczególne rodziny. W tradycyjnej wiosce znajdowało się kilka takich domów rozmieszczonych w kwadracie. Na środku znajdował się duży plac, który skupiał życie lokalnej społeczności. Jednak takie domy można spotkać już głównie w rezerwatach. Duża część plemienia Guarani została wchłonięta przez rozwój infrastruktury i żyje w znacznie nowszych ceglanych budowlach z dostępem do wody pitnej czy elektryczności. Jeśli chodzi o żywność to od zawsze dla plemion Guarani podstawą była hodowla roślin i myślistwo. Rzadziej zajmowano się rybołówstwem czy hodowlą zwierząt. Ciekawą rzeczą o której warto wspomnieć jest stosowana przez nich technika uprawy ziem - el rozado. Polega ona na szukaniu terenów gdzie jest dużo chwastów i spróchniałych drzew a potem spalanie ich w celu uzyskania popiołu pod uprawę. Co więcej to właśnie plemię Guarani uznawane jest za prekursorów picia Yerby Mate ( o której pisaliśmy już na naszym blogu). Guaranie pili ją ponoć każdego dnia rano, często jeszcze dosładzając, by mieć energię do pracy na cały dzień.
MAPUCHE CZY AURAKANIE?
| Arukańska dziewczynka w tradycyjnym stroju |
Od razu odpowiadam: To jedno plemię. Różnica polega na tym kto stosuje nazwę. Oficjalnie plemię zamieszkujące południowo-centralne Chile oraz południowo-zachodnią część Argentyny nazywa się Araukan. Sami członkowie tej społeczności nazywają się jednak Mapuczami, czyli tzw. "Ludźmi Ziemi". Wyjątkowe w tej cywilizacji jest to, że jako jedno z nielicznych istniejących od czasów prekolumbijskich plemion, nie zostało zniewolone ani przez Inków ani później przez hiszpańskich konkwistadorów. Żyli właściwie bez przeszkód aż do XIX w, gdy zostali pobici przez armie chilijskie. Mimo to do dziś Aurakanie są dumni, że całkiem licznie przetrwali i obronili swoją odrębność kulturową w tym m.in. język maputungu. W Chile szacuje się ich populację na ponad milion a w Argentynie na ok. 100 tys. Członkowie plemienia są bardzo przesądni - wierzą w niezliczoną liczbę duchów, które według nich ożywiają otaczającą ich przyrodę. Dzielą je na "dobre" pomagające człowiekowi oraz "złe", szkodzące mu. Gruntami uprawnymi zarządzała cała wspólnota komunalna (kilka domostw, w której mieszkały osobno rodziny). W okresach wojny następowała centralizacja władzy, tworzyły się nowe często mocno zrzeszające instytucje społeczne np. rósł kult wojowników, który po konflikcie przemijał. Przywódca w czasie wojny miał nieograniczoną władzę, ale po jej zakończeniu przechodziła ponownie w ręce naczelników poszczególnych grup plemiennych.W kwestii gospodarki to po dziś dzień dominuje prymitywne rolnictwo i hodowla (kiedyś głównie lam, teraz bydła czy koni).
| Tradycyjny język Maputungu (wyrażenia po lewej) w porównaniu z hiszpańskimi odpowiednikami |
| Reue- jeden z świętych symboli Mapuche |
Na zakończenie chciałbym dodać, że ogólna liczba rdzennych plemion w Ameryce Łacińskiej wynosi około 100. Niestety wraz z rozwojem cywilizacyjnym wielu z nich jest co raz trudniej przetrwać. Przyczyniają się do tego głównie zagrożenia ze strony "naszej", bardziej wykształconej cywilizacji. Po pierwsze każdy ich kontakt z cywilizacją jaką znamy, może przynieść śmiertelne zagrożenie dla całych plemion. Żyjący w dziczy tubylcy mają znacznie mniej ukształtowany system immunologiczny i nawet lekkie dla nas choroby mogą ich zdziesiątkować (Tak często się zresztą już działo kiedy Europejczycy zaczęli co raz liczniej docierać na ten kontynent). Pośredni wpływ człowieka na życie rdzennych plemion jest jeszcze większy.Poczynając od wycinania lasów pod uprawę trzciny cukrowe czy oleju palmowego (czyli wysiedlanie tubylczych społeczeństw), przez wywoływane przez nas zmiany klimatyczne i coraz trudniejsze warunki życia w dżunglach, po bardzo duży problem jakim są koncerny wydobywające ropę naftową. Szczególnie zauważalne jest to w Parku Narodowym Yasuni w Ekwadorze. W 2018r. powstał nawet film dokumentalny polskiej reżyserki Ewy Ewart pt. "Klątwa Obfitości". Problem polega na tym, że na terenie parku znajduje się 1/3 zasobów ropy kraju, jednak chociażby wiążące się z tym regularne zanieczyszczanie wód uniemożliwia normalne prowadzenia życia mieszkającym w okolicy plemionom.
Jako ponoć to "nowoczesne" społeczeństwo powinniśmy po raz kolejny zastanowić się, czy ważniejsze jest dla nas ciągłe powiększanie bogactwa od życia i zdrowia ludzi i natury.
Maciej Pacak

Komentarze
Prześlij komentarz